środa, 30 grudnia 2015

Postanowienia Noworoczne Book Tag



 Do tego tagu nominowała mnie Dominika, której jeszcze raz dziękuję :) 


1. Autor, którego książkę chciałabyś przeczytać w 2016 roku (którego książki jeszcze nie czytałaś). 
 Chciałabym przeczytać wreszcie jakąś książkę Rainbow Rowell, dajmy na to Fangirl, o której ostatnio było bardzo głośno.



2. Książka, którą chciałabyś przeczytać. 
 Zawsze przy mnie stój Carolyn Jess-Cooke. Słyszałam o niej dużo pozytywnych opinii.




3. Klasyka, którą chciałabyś przeczytać. 
 Duma i uprzedzenie. Wstyd, jeszcze jej nie czytałam.



4. Książka, którą chciałabyś przeczytać jeszcze raz. 
Utrata Rachel Van Dyken. I myślę, że niedługo to zrealizuję.



5. Książka, którą masz od dłuższego czasu i chcesz ją przeczytać. 
Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął. Kupiłam ją jakiś czas temu i do tej pory nie miałam okazji jej przeczytać.



6. Duża książka, którą chciałabyś przeczytać. 
 Nie za bardzo rozumiem, o co chodzi z dużą książką. Czy to ma być książka z dużą ilością stron, czy może taka, która ma dużo części? Jeśli chodzi o to pierwsze, to trochę pasuje tu Szczygieł. 




7. Autor, którego już wcześniej czytałaś i chcesz przeczytać więcej. 
 Chętnie przeczytałabym jeszcze jakąś książkę Nicholasa Sparksa, w szczególności Ostatnią piosenkę którą na swojej półce już mam.



8. Książka, którą dostałaś na święta i chcesz ją przeczytać. 
Cóż, tutaj, niestety, się nie wypowiem, ponieważ w tym roku mój Mikołaj niestety książek mi nie przyniósł (okropnie, co?).

9. Seria, którą chcesz przeczytać (zacząć i skończyć). 
Rywalki. Ta seria dosłownie mnie prześladuje i czuję, że muszę ją przeczytać.




10. Seria, którą chcesz skończyć (którą już zaczęłaś). 
 Dary Anioła Cassandry Clare. Do tej pory przeczytałam tylko trzy części.



11. Bierzesz udział w czytelniczych wyzwaniach? Jeśli tak, to ile książek chcesz przeczytać w 2016 roku? 
 Tak, biorę udział w wyzwaniu organizowanym przez Olgę z Wielkiego Buka: http://wielkibuk.com/2015/12/29/wielkobukowe-wyzwanie-2016/. Zapraszam do przyłączenia się! ;)

Wyzwanie2016LOGO


Niech każdy, kto jeszcze nie wykonywał tego tagu, czuje się nominowany.


Kochani, z racji tego, iż jest to raczej ostatni mój post w tym roku, życzę Wam udanego sylwestra i szczęśliwego Nowego Roku. Mam nadzieję, że 2016 będzie dla Was jeszcze lepszym rokiem od tego :) 
 A ja już teraz zapowiadam, że od Nowego Roku na blogu zajdą małe zmiany. 

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Lubimy Czytać Book Tag




(grafika pochodzi z bloga Książka od kuchni

Do Lubimy Czytać Book Tag nominowała mnie Agnieszka z Książka od kuchni, której jeszcze raz dziękuję :) 

1. Jaka książka została ostatnio przez Ciebie oznaczona jako przeczytana? 
Był to Harry Potter i Czara Ognia. 

2. Jaką pozycję ostatnio oznaczyłaś jako "Chcę przeczytać"? 
Co ze mnie zostało Kat Zhang. 

3. Co planujesz przeczytać jako następne? 
Na razie czytam Numery. Czas uciekać Rachel Ward, a potem planuję zabrać się za drugą część tej serii. 

4. Czy masz swoją listę życzeń na Lubimy Czytać?
Nie, nie posiadam takiej. Ale chyba najwyższa pora to zmienić.

5. Jaką książkę planujesz kupić jako następną?
Podaruj mi miłość. Te świąteczne opowiadania od dłuższego czasu mam zamiar kupić - przede wszystkim dlatego, że jestem ogromnie ciekawa, jak mi się spodobają, ale też dlatego, że mam wrażenie, iż wszyscy dookoła mnie już tę książkę posiadają.

6. Czy masz jakieś ulubione cytaty na Lubimy Czytać?
Mam pięć ulubionych, a oto dwa z nich:
- Pozbierać się jest dziesięć razy trudniej niż rozsypać (Suzanne Collins, Kosogłos)
- Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu (Antoine de Saint-Exupery, Mały książę)


7. Jacy są Twoi ulubieni autorzy na portalu lubimyczytac.pl?

J.K. Rowling, Suzanne Collins, Stephen King, Gayle Forman, Małgorzata Musierowicz, Laini Taylor i Rachel Van Dyken.

8. Czy jesteś w jakichś grupach na tym portalu?
Nie.

Nominuję wszystkich, którzy mają ochotę zrobić ten tag ;) 




poniedziałek, 9 listopada 2015

Lauren Miller - Aplikacja



Autor: Lauren Miller 
Tytuł: "Aplikacja" 
Wydawnictwo: Feeria 
Liczba stron: 455 

Wyobraźcie sobie, że istnieje aplikacja na telefon, która potrafi podejmować za Was najróżniejsze decyzje. Od tych najprostszych, takich, jak na przykład co powinniście zjeść na śniadanie, do tych najbadziej "zaawansowanych", typu z kim powinniście się przyjaźnić. Aplikacja ta, analizując szczegółowo wszystkie za i przeciw, wybiera Wam najlepszą opcję. Ale czy na pewno? Czy zaufalibyście jej na tyle, by powierzyć jej swoje własne życie? 

W czasach, kiedy firmy Google i Apple zastąpił wielki koncern Gnosis aplikacja taka, pod nazwą Lux, wydaje się być narzędziem absolutnie niezbędnym. Jej użytkownicy są święcie przekonani, że bez Luxa nie mają absolutnie szansy na szczęśliwe życie. Nasz główna bohaterka, 16-letnia Rory też tak uważa. Ale kiedy dostaje się do elitarnej Akademii Theden i poznaje buntownika Northa, który nie korzysta z Luxa, zaczyna dostrzegać to, czego wcześniej nie widziała. Dziewczyna razem z Northem wpadają na trop potężnego spisku. Co kryje Akademia? Do czego doprowadzić może odrzucenie wyborów aplikacji i słuchanie własnej intuicji? Na te i wiele innych pytań bohaterowie będą szukać odpowiedzi. 

Żyjemy w czasach nowoczesnej technologii i coraz to nowyszych wynalazków. Komputery, dotykowe smartfony czy tablety to rzeczy, bez których większość z nas nie wyobraża sobie życia. Aż strach pomyśleć, co będzie za kilkanaście lat. Może faktycznie ktoś wymyśli aplikację podejmującą za ludzi decyzje? Autorka stworzyła chyba dość realistyczną wizję przyszłości, co sprawia, że powieść czytamy z lekkim dreszczykiem, a nawet przerażeniem. 

Muszę przyznać, że z każdą kolejną stroną nie wiedziałam, po której danej bohater jest stronie - po tej dobrej czy złej. Byłam w niepewności, aż do końca, kiedy to wszystko wreszcie się wyjaśniło. Wtedy naprawdę lekko się zaskoczyłam. Myślę, że włśnie taki sposób, w jaki pani Miller wykreowała postacie przemawia na korzyść tej powieści. 

Bardzo podobał mi się zabieg połączenia współczesności i starożytności; to znaczy, że często w fabule pojawiały się nawiązania do starożytnej Grecji. Oprócz tego ciekawą rzeczą były zagadki, które pojawiały się na kartach tejże książki i które Rory musiała rozwiązywać. Starałam się robić to razem z nią, jednakże nie za dobrze mi to wychodziło. 

Aplikacja, choć teoretycznie jest książką dla młodzieży, to z pewnością typową młodzieżówką nie jest. Akcja szybko w niej pędzi, nie pozwalając czytelnikowi odetchnąć i nie zanudzić. Zaliczyłabym tę książkę do grona takich, które na długo nie pozwalają o sobie zapomnieć. Tak więc, jeśli szukacie dystopijnej lektury science-fiction z domieszką thrillera, to Aplikacja będzie w sam raz dla Was. 

Książkę możecie zakupić TUTAJ. .



Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria. 










niedziela, 4 października 2015

Rachel Van Dyken - Wstyd



Tytuł: "Wstyd" 
Autor: Rachel Van Dyken
Wydawnictwo: Feeria 
Liczba stron: 359 

Lisa udaje zwykłą, bezproblemową nastolatkę z college'u, za jaką wszyscy ją uważają. Ale mroczna przeszłość nie daje o sobie zapomnieć. Przepełnia ją wstyd i przeświadczenie, że jest niewarta miłości. Tristian to profesor psychologii. Jest wyjątkowo poważny, a poza tym kryje wiele tajemnic. Z pozoru nic ich nie łączy, a jednak... Oboje noszą maski, za którymi kryje się cierpienie. A gdy w grę wchodzą ważne sprawy i skrajne uczucia, wtedy miłość i nienawiść przenikają się tak ściśle, że czasami nie można ich odróżnić.

Wstyd to, niestety, ostatni tom z serii Zatraceni, której jestem fanką. Nie ukrywam, że bardzo czekałam na jej premierę. Kiedy tylko wpadła w moje ręce, niemal od razu zaczęłam ją czytać. I teraz, po skończonej lekturze, mogę powiedzieć, że naprawdę jestem pod wrażeniem.

Tym razem główną bohaterką jest Lisa, którą miałam okazję poznać przy poprzednich częściach. Już w Utracie dziewczyna ta wzbudziła moją sympatię i stała się jedną z moich ulubionych postaci. Polubiłam ją przede wszystkim dlatego, że zawsze była taka wesoła, optymistycznie nastawiona do świata. I okazała się też być oddaną przyjaciółką.

"Strach jest narzędziem, a nie słabością."

Każdy z bohaterów Zatraconych kryje jakieś tajemnice. Nie inaczej jest z Lisą, której przeszłość poznajemy na kartach tej powieści. Stopniowo wychodzi ona na jaw i chyba to jest najlepsze. Mogę jak najbardziej zgodzić się ze stwierdzeniem, że Wstyd to najmroczniejsza część całej trylogii.

Autorka po raz kolejny postanowiła zastosować narrację z dwóch perspektyw - Lisy i Tristiana. Według mnie jest to trafny wybór, bo dzięki temu możemy zobaczyć, jakimi uczuciami kierują się postaci, jak głębokie są ich emocje oraz oczywiście poznać przyczyny ich zachowania.

Rachel Van Dyken tą książką udowadnia, że ma wielki talent. Nie boi się poruszać trudnych tematów, wplata je w wątki i wychodzi jej to nadzwyczaj bezbłędnie. Przedstawioną opowieścią chwyta za serca czytelników, nie pozwalająć im przestać myśleć, co stanie się dalej.

"Ciało człowieka to instrument. Trzeba wiedzieć, jak na nim grać."

Wstyd to intrygująca historia o walce ze swoimi lękami i pokonywaniu demonów przeszłości. Podczas czytania targały mną różne emocje - od radości aż po głęboki smutek - i to właśnie jest piękne. Warto zapoznać się z tą pozycją, tak samo jak z poprzednimi częściami, bo każda z nich niesie ze sobą jakieś przesłanie. I nie mogę uwierzyć, że to już koniec.


Recenzje poprzednich tomów: 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję: 

 


niedziela, 20 września 2015

Jennifer Donnelly - Saga Ognia i Wody. Wielki błękit



Tytuł: "Saga Ognia i Wody. Wielki błękit."
Autor: Jennifer Donnelly 
Wydawnictwo: Zielona Sowa 
Liczba stron: 388

Serafina, córka królowej Miromary, była wychowywana pod jednym zamysłem - pewnego dnia stanie na czele cywilizacji syren. W przededniu ceremonii mającej na celu ustalenie, czy syrena jest godna korony, Serafinę męczy w nocy dziwny sen. Gdy się budzi, szybo jednak zapomina o nim i przygotowuje się do uroczystości. 
Ceremonię Dokimi przerwa pewne dramatyczne wydarzenie, po którym królestwo pogrąża się w chaosie. Serafina, wraz ze swoją przyjaciółką Neelą, wyruszają na misję w celu między innymi uniknięcia wojny. Podróżując, spotkają inne bohaterskie syreny. Razem z nimi stworzą nierozerwalną więź i podejmą próbę rozwiązania intrygi zagrażającej istnieniu podwodnego świata. 

Zacznijmy od tego, że pierwszy raz spotkałam się z książką, w której cała akcja osadzona była w podwodnym świecie, a główna bohaterka była syreną. Jest to raczej rzadko spotykany motyw w literaturze. Cenię sobie, że autorka miała właśnie taki, dość oryginalny pomysł na powieść i wniosła trochę swego rodzaju "świeżości". 

Od początku jednak nadmiar informacji mnie przytłoczył. W pewnym momencie wszystkie nowe, wymyślone przez autorkę terminy zaczęły mi się mieszać w głowie i niekiedy nie wiedziałam, o czym tak naprawdę rozmawiają bohaterowie. Na szczęście jednak, w drugiej połowie lektury, po całowitym zapoznaniu z podwodnym światem, wszystko się normuje. A kiedy skończyłam całość, odkryłam na końcu słowniczek pojęć, co na pewno byłoby przydatne podczas czytania, tylko, że oczywiście ja musiałam go nie zauważyć. 

Cała historia, którą autorka nam przedstawiła, ogólnie jest wciągająca. Jeśli już przebrniemy przez początkowy zasyp w większości niezrozumiałych nazw zaczynamy coraz bardziej zaczynamy zagłębiać się w losy bohaterek. Każda z nich była na swój sposób ciekawa i posiadała wyróżniające ją cechy. I, co chyba najważniejsze, nie denerwowały mnie swoim zachowaniem czy tokiem myślenia. 

Muszę jeszcze napomknąć o bardzo ładnym wydaniu tej powieści. Okładka, moim zdaniem, przyciąga wzrok, a w środku tak samo jest z różnymi dodatkowymi ozdobnikami. Minusem jest jednak niestety to, że srebrny tytuł szybko się wyciera, co możecie zauważyć na zdjęciu zamieszczonym na początku tej recenzji. 

Wielki błękit na pewno spodoba się młodszym czytelniom, którzy szukają czegoś odbiegającego nieco od zwykłych powieści młodzieżowych. Mnie ostatecznie podobał się i kiedy pojawi się kolejna część, z chęcią po nią sięgnę. 


niedziela, 6 września 2015

The Social Media Book Tag


Dzisiaj, po długiej nieobecności (za którą zresztą bardzo przepraszam) mam dla Was The Social Media Book Tag. Za nominację do niego serdecznie dziękuję Kasi


Twitter: Twoja ulubiona krótka książka. 
"Dwa serca" Laury Summers. Może ta książka jest bardziej dla "starszych dzieci", ale porusza wartościowy temat i przyjemnie się ją czyta. 

Facebook: Książka, którą każdy czytał i poczułaś presję, by też ją przeczytać. 
Zdecydowanie "Miasto kości" Cassandry Clare. Naprawę miałam wrażenie, że wszyscy dookoła już ją przeczytali, a ja jestem jakimś wyjątkiem. Między innymi dlatego po nią sięgnęłam. 

Tumblr: Książka, którą przeczytałaś, zanim to było popularne. 
Hmm... Szczerze? Nie mam pojęcia. Nie było takiej książki. Po długim namyśle uznaję jednak do tej kategorii "Córkę dymu i kości" Laini Taylor. 

MySpace: Książka, którą nie pamiętasz, czy ci się podobała, czy nie. 
"Światła pochylenie" Laury Whitcomb. Pamiętam jedynie, że na początku strasznie mnie zanudziła, a co było dalej - tego nie wiem. 

Instagram: Książka, która była tak ładna, że musiałaś zrobić jej zdjęcie. 
J.D. Horn "Ród". Ta okładka, ten grzbiet - cudo! 

YouTube: Książka, której ekranizację chciałabyś zobaczyć. 
Chętnie zobaczyłabym ekranizację "Ognia i wody" Victorii Scott. Jest to świetna powieść o wspaniałej fabule, więc, jeśli ktoś by się postarał, mógłby wyjść z tego naprawdę dobry film. 

GoodReads: Książka, którą polecasz wszystkim. 
"Utrata" Rachel Van Dyken. Piękna historia z refleksjami na temat życia. Myślę, że spodoba się w szczególności fanom young adult. 

Nominuję: 

wtorek, 25 sierpnia 2015

Suzanne Collins - Gregor i Niedokończona Przepowiednia



Tytuł: "Gregor i Niedokończona Przepowiednia" 
Autor: Suzanne Collins 
Wydawnictwo: IUVI 
Liczba stron: 360 

Wyobraźcie sobie, że pewnego dnia spadacie przez najzwyczajniejszą w świecie kratkę wentylacyjną i trafiacie do podziemnej krainy, gdzie ludzie żyją w zgodzie z ogromnymi nietoperzami, karaluchami i innymi takimi stworzeniami. Właśnie takim sposobem Gregor, nasz główny bohater, wraz z malutką siostrą dostaje się do Podziemia. Na dodatek okazuje się, że względny pokój, który tam panuje jest zagrożony i nieuchronnie zbliża się wojna. I jest jeszcze przepowiednia - ludzie mieszkający w Podziemiu wierzą, że Gregor to wojownik z Niedokończonej Przepowiedni. Chłopiec nie chce brać udziału w konflikcie, pragnie tylko jak najszybciej wrócić do domu. Kiedy jednak dowiaduje się, że ma szansę odszukać zaginionego ojca, postanawia zostać i wyruszyć na poszukiwania ojca, podczas których nie raz będzie musiał wykazać się odwagą... 

Jeśli śledzicie dłużej mojego bloga, z pewnością zauważyliście, że jestem wielką fanką Igrzysk śmierci Suzanne Collins. "Gregor i Niedokończona Przepowiednia" to debiut pani Collins, więc byłam bardzo ciekawa tego, co znajdę w tej książce. 

Powieść ta jest dla młodzieży i widać to od pierwszej strony. Autorka posługuje się prostym i lekkim stylem, przez co szybko można przeczytać całość. Także fabuła wskazuje na przeznaczenie tej lektury dla młodszych odbiorców. Jednak pomimo tego historia, która przedstawiona jest na kartach książki bardzo przypadła mi do gustu.

Suzanne Collins wykreowała niezwykły i pełen tajemnic świat. Naprawdę, jestem pod wrażeniem jej pomysłowości. Ogromnych rozmiarów nietoperze, karaluchy i szczury to tylko namiastka tego, co czeka na nas podczas czytania. Taka niezwykła wizja podziemnego świata na pewno spodoba się większości czytelnikom.

Gregor zaimponował mi swoją wielką odwagą, która potrafił się wykazać. Bo, jak na jedenastoletniego chłopca przystało, zdecydowanie bardziej odstawał od swoich rówieśników, którzy pewnie byliby przy nim zbyt dziecinni i tchórzliwi. A nasz główny bohater taki nie był; można o nim powiedzieć, że był mądrym chłopcem. Być może wpłynęła na to utrata ojca i fakt, że po tym zdarzeniu Gregor musiał szybciej dorosnąć.

Dużym plusem jest to, że akcja niemal cały czas pędzi, ani na chwilę nie zwalniając swojego biegu. Dzięki temu nie ma nudnych, przedłużających się fragmentów, jak to czasami bywa, tylko ciekawe przygody. A żeby nie było tak kolorowo, dodam, że, niestety, większość zdarzeń, jak i samo zakończenie jest przewidywalne.

Gregor i Niedokończona Przepowiednia to książka, którą polecam osobom w przedziale wiekowym 12-16 lat. Myślę jednak, że wartka akcja i zgrana fabuła mogą zaciekawić także starszych czytelników. Zainteresowanych zapraszam raz jeszcze do zapoznania się z przygodami Gregora.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu IUVI. 

środa, 19 sierpnia 2015

Gayle Forman - Ten jeden dzień



Tytuł: "Ten jeden dzień" 
Autor: Gayle Forman 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 
Liczba stron: 378 

Życie Allyson jest poukładane i zaplanowane. Ale wystarczy jeden dzień, by wszystko się zmieniło... Pod koniec swoich europejskich wakacji Allyson poznaje Willema, młodego aktora i wolnego ducha. Chłopak różni się od dziewczyny pod każdym względem, jednak kiedy namawia ją, by zmieniła plany i pojechała z nim na jeden dzień do Paryża, dziewczyna zgadza się. Ta spontaniczna i nietypowa decyzja rozpocznie dzień pełen ryzyka i emocji, wyzwolenia i intymności. Nadchodzące 24 godziny mogą zmienić życie Allyson na dobre.. 

Od pierwszej strony tej książki byłam nią zauroczona, a z każdą kolejną coraz bardziej mi się podobała i coraz bardziej zatracałam się w fabule. Teraz, po skończonej lekturze, wciąż jestem oczarowana tym, co znalazłam w tej powieści. Naprawdę, pozycja ta jest warta uwagi. 

Główna bohaterka, Allyson, to świetnie wykreowana postać, tak samo jak i Willem. Chłopak ten zdecydowanie zasługuje na uwagę. Przypadły mi do gustu te iście poetyckie mądrości, które wygłaszał i które są wspaniałymi cytatami.

"Rodzimy się w jeden dzień. Umieramy w jeden dzień. W jeden dzień możemy się zmienić. I w jeden dzień możemy się zakochać. Wszystko może się zdarzyć w ciągu zaledwie jednego dnia".

To moje kolejne spotkanie z twórczością Gayle Forman i muszę przyznać, że znów udane. Uwielbiam styl, jakim pisze pani Forman - prosty, lekki i przyjemny. Może niektórym wyda on się nieco nudnawy, ale jak dla mnie jest w sam raz. Dzięki temu całość pochłonęłam bardzo szybko. 

Autorka w bezbłędny sposób przedstawiła tło wszystkich wydarzeń. Mamy tutaj do czynienia przede wszystkim z Paryżem, miastem zakochanych i Holandią. Możemy dowiedzieć się więcej o tych i innych miejscach, co stanowi urozmaicenie lektury. I nie, wcale nie jest to nużące, wręcz przeciwnie - fascynujące, głównie za sprawą dobrze skonstruowanych opisów.

"Bo skoro czas może być płynny, to jeden dzień może trwać bez końca".

Nie sposób nie wspomnieć również o Szekspirze, od którego słów cała historia się zaczyna, a jego dzieła ciągle gdzieś pojawiają się na kartach powieści. Myślę, że w pewien sposób to fantastyczne dopełnienie reszty. 

"Ten jeden dzień" to romantyczna opowieść o miłości i niezwykłych przypadkach losu. Zawiera w sobie dużo prawd życiowych, jest przyjemną lekturą na wakacje. Na pewno spodoba się fanom historii miłosnych, podróży lub tym, którzy szukają książki z Paryżem w tle. Gorąco polecam.  

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Karolina Cielas - Amulet. Łowcy Potworów



Tytuł: "Amulet. Łowcy Potworów"
Autor: Karolina Cielas 
Wydawnictwo: Novae Res 
Liczba stron: 235

To miały być przeciętne wakacje, a nawet przeraźliwie nudne, ponieważ skręcona kostka unieruchomiła Rose w domu na kilka tygodni. Jednak od momentu, w którym dziewczyna odkrywa, że jest nastoletnim magiem, nic już nie będzie zwyczajne. Wraz z początkiem nowego roku szkolnego musi podjąć magiczną edukację w Velrisie. Tymczasem dla magów nastają trudne czasy. Demony stają się coraz bardziej potężniejsze, a co za tym idzie - niebezpieczniejsze. Czy Łowcy Potworów zapanują nad nimi? I co wspólnego z tym ma mały pierścionek, który Rose nosi na palcu? 

Nie ukrywam, że już od początku, kiedy zobaczyłam zapowiedź tej książki, miałam chęć ją przeczytać i to przede wszystkim z jednego, kluczowego powodu: autorka napisała tę powieść w wieku 13 lat ( uwierzycie? ) i byłam po prostu ciekawa, jak stworzona jest ta historia. Przeczytałam również kilka przedpremierowych recenzji, które w większości były dość pozytywne. Tak oto ta pozycja trafiła na moją półkę. 

Cała fabuła jest, niestety, trochę oklepana i schematyczna. Magiczna szkoła w Velrisie przypominała mi jako tako Hogwart ( z tego, co wiem, autorka zainspirowała się serią "Harr'ego Pottera ), a Łowcy Potworów - Nocnych Łowców ( i to nie tylko z nazwy ). Mimo tego jednak cała historia ma w sobie "to coś", co przyciąga czytelnika. 

Rose, czyli główna bohaterka, wydawała mi się być momentami za dziecinna jak na swój wiek, a z jej miłosnych rozterek raczej się śmiałam niż współczułam. Bo, oczywiście, trójkąt miłosny musiał się tutaj znaleźć, tak jak chyba w większości książek dla młodzieży. Na szczęście, nie irytowało mnie to w jakimś wielkim stopniu, a co najważniejsze - nie przeszkadzało w zagłębianiu się w tę historię. 

Pierwsze strony tej powieści może nie były niczym nadzwyczajnym, ale w miarę, jak akcja się rozwinęła, dałam się wciągnąć w świat magii, tajemnic i niebezpieczeństw. Pod koniec dosłownie pożerałam strony. I to zakończenie... Och, zakończenie dosłownie złamało mi serce. Miałam ochotę krzyczeć, rzucać książkami, dać jakoś wyraz swojej frustracji. No bo tak się nie robi! Ostatecznie powstrzymałam się jednak przed jakże karygodnym czynem rzucania książkami, poprzestając na swojej wewnętrznej złości. 

Autorka stworzyła naprawdę dobrą lekturę, która z pewnością przypadnie do gustu młodzieży i niewymagającym czytelnikom. Nie sądzę jednak, by przypadła do gustu tym starszym, którzy oczekują czegoś więcej. Mnie osobiście ta książka bardzo się podobała. Podziwiam Karolinę za to, że w tak młodym wieku napisała coś takiego i że miała tyle cierpliwości, by to dokończyć i wydać. Polecam tym, którzy są zainteresowani.

wtorek, 11 sierpnia 2015

Alexandra Bullen - Życzenie



Tytuł: "Życzenie" 
Autor: Alexandra Bullen 
Wydawnictwo: Bukowy Las 
Liczba stron: 318 

Olivia Larsen rozpacza po tragicznej śmierci swojej bliźniaczej siostry Violet aż do chwili, gdy na progu jej nowego domu w San Francisco zjawia się piękna suknia. Nie tylko wygląda magicznie, ale ma też czarodziejską moc. Potrafi spełnić jedno życzenie Olivii, ona zaś nie pragnie niczego innego jak tylko powrotu siostry z zaświatów. I jej marzenie zostaje spełnione. Lecz życie to nie bajka i magia nie może rozwiązać wszystkich problemów. Olivia jest zmuszona stanąć twarzą w twarz ze swoimi demonami, by nauczyć się znowu żyć samodzielnie... 

Do tej książki podchodziłam trzy razy i za każdym porzucałam ją po kilku rozdziałach, ponieważ aż tak mnie nudziła. Uwierzcie mi, naprawdę próbowałam zmusić się do przeczytania dalszego ciągu, ale po prostu nie potrafiłam. W końcu, za czwartym podejściem wytrwałam i przeczytałam ją do końca. Okazało się, że mimo beznadziejnego początku dalsza treść nie jest taka zła. 

Co w tej powieści sprawiło, że wydawała się być dla mnie aż za nadto nudna? Przede wszystkim szczegółowe do bólu opisy, którymi autorka zasypuje nas na samym początku. I choć im dalej, tym ich mniej, to jednak cały czas się gdzieś pojawiają, spowalniając czytanie i sprawiając, że czytelnik wręcz zanudza się na śmierć. Może dla niektórych jest to plus, bo przecież można sobie wszystko dokładnie, wręcz idealnie wyobrazić i tak dalej, ale ja jestem zwolenniczką małej ilości opisów. 

Akcja na szczęście z czasem się rozwinęła i trochę mnie zaciekawiła. Mamy tu wiele wątków, które niekiedy splatają się ze sobą. Ten miłosny także się pojawia ( a jakżeby inaczej ) i miałam wrażenie, że bezpodstawnie staje się on tym głównym wątkiem. W którymś momencie myślałam, że pojawi się trójkąt miłosny, jednak myliłam się co do tego i chwała autorce za to, bo mam szczerze dość tego schematu w młodzieżówkach. 

Sam pomysł na powieść był dobry, chodzi mi tutaj szczególnie o ten z magicznymi sukienkami spełniającymi życzenia, jednakże nie mogę oprzeć się wrażeniu, ze pani Bullen niekoniecznie w całości go wykorzystała i mogło z tego wyjść coś nieco lepszego. Nie wiem, czego się  spodziewałam, może więcej magii. No cóż, trzeba zadowolić się tym, co jest. 

"Życzenie" to książka o młodzieży i dla młodzieży. Ostatecznie uznaję, że jest to całkiem przyjemna powieść, lecz momentami nudnawa. Spodoba się nastolatkom, a starszym czytelnikom może niestety nie przypaść do gustu. 

piątek, 7 sierpnia 2015

Philip Pullman - Tatuaż z motylem



Tytuł: "Tatuaż z motylem" 
Autor: Philip Pullman 
Wydawnictwo: Albatros 
Liczba stron: 174 

Chris Marshall ma siedemnaście lat i ambitne plany na przyszłość. Pewnego razu na letnim balu widzi piękną dziewczynę ubraną w białą suknię i zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia. Ich początkowo niewinny romans szybko przeradza się w coś poważniejszego. Niestety, wkrótce Chris i Jenny ( bo tak ma na imię owa dziewczyna ) tracą ze sobą kontakt. Gdy w końcu się odnajdą, będzie już za późno. Pracodawca Chrisa to człowiek o podejrzanej przeszłości, a jego wrogowie są ludźmi pozbawionymi skrupułów, którzy nie zawahają się wykorzystać parę nastolatków, by się na nim okrutnie zemścić... 

Główny bohater, Chris, wydawał mi się być trochę za bardzo dziecinny. Rozumiem, że miał on tylko siedemnaście lat i był nieśmiały, ale jak na swój wiek w niektórych sytuacjach zachowywał się po prostu dziwnie. Momentami także nie mogłam zrozumieć jego toku myślenia. Ostatecznie jednak go zaakceptowałam, bo pomyślałam i nadal tak myślę, że był to efekt przez autora zamierzony. 

Wątek pomiędzy Chrisem a Jenny także wydał mi się nieco naciągany. Okej, wszak jest to miłość od pierwszego wejrzenia, ale wszystko pomiędzy nimi, ich wzajemne relacje i stosunek do siebie potoczyło się za szybko, zdecydowanie za szybko. Pod tym względem miłość Chrisa i Jenny jest raczej odrobinę za bardzo nierealna. 

Do pierwszej połowy książka ta niezbyt mnie wciągnęła, powiedziałabym nawet, że nudziłam się przy niektórych fragmentach. Natomiast od mniej więcej drugiej połowy bardziej wciągnęła mnie cała akcja i to pewnie dlatego, że wtedy rozwinął się wątek kryminalny i w lekkim napięciu można było wyczekiwać tego, co się zdarzy. 

Jednym wielkim, wręcz ogromnym i rażącym w oczy minusem jest to, że już na początku, po przeczytaniu opisu z tyłu książki wiemy, jak cała ta historia się skończy. Na pewno jest to celowy zabieg autora, ponieważ nawet w pierwszym zdaniu pierwszego rozdziału o tym wspomniał. Cała akcja więc sprowadza się do tego jednego kluczowego momentu. Według mnie to trochę nierozsądne; psuje przyjemność z czytania. 

Powieść ta głównie skupia się na miłości pomiędzy Jenny a Chrisem, ale zawiera też poboczne wątki, równie ciekawe i interesujące, między innymi niezwykle ciekawy wątek kryminalny. Jest to dość lekka książka, czyta się ją w okamgnieniu i doskonale nadaje się na wakacje. 

Mimo kilku wad autor wad autor przedstawił godną uwagi opowieść. Jeśli poszukujecie książki o nastoletniej miłość z lekkim dreszczykiem, to jak najbardziej polecam sięgnąć po "Tatuaż z motylem". 

  

wtorek, 4 sierpnia 2015

Suzanne Collins - Igrzyska śmierci



Tytuł: "Igrzyska śmierci" 
Autor: Suzanne Collins 
Wydawnictwo: Media Rodzina 
Liczba stron: 350

Na pewno każdy z Was słyszał o bestsellerowej trylogii "Igrzyska śmierci" Suzanne Collins. Z pewnością większość dowiedziała się o niej za sprawą równie głośnych ekranizacji. Ja sama jestem fanką tejże serii, dlatego dziś postanowiłam zrecenzować dla Was pierwszą część. Mam nadzieję, że moja recenzja skłoni jeszcze niezdecydowanych do przeczytania tych książek. 

Główną bohaterką, jak i narratorką książki jest szesnastoletnia Katniss Everdeen, która wraz z matką i siostrą mieszka w Dwunastym Dystrykcie, jednym z najbiedniejszych w całym totalitarnym państwie Panem. Po tragicznej śmierci ojca w kopalni dziewczyna stała się główną żywicielką rodziny. Kiedy Prim, bo tak ma na imię jej siostra, zostaje wylosowana do wzięcia udziału w Głodowych Igrzyskach, Katniss decyduje się na wielkie poświęcenie - zgłasza się za nią i tym samym automatycznie staje się uczestnikiem igrzysk. Katniss trafia na arenę gdzie będzie musiała stawić czoło najróżniejszym niebezpieczeństwom i wybierać między życiem a śmiercią...

"Dwunasty Dystrykt. Tu możesz bezpiecznie umrzeć z głodu".

Czym właściwie są Głodowe Igrzyska? To okrutny turniej transmitowany na żywo przez telewizję. Zasady igrzysk są proste. Raz w roku każdy z dwunastu dystryktów musi dostarczyć daninę za dawną rebelię - dziewczynę i chłopca w wieku od dwunastu do osiemnastu lat, zwanych trybutami. Mają oni wziąć udział w Głodowych Igrzyskach. Dwadzieścia cztery ofiary zostają uwięzione na ogromnej arenie i zmuszone do walki na śmierć i życie. A zwycięzca może być tylko jeden. 

Katniss to bohaterka przede wszystkim odważna. Jest dość silna emocjonalnie, nie brak jej determinacji, ale jej niezbyt przyjacielski charakter często przysparza dodatkowe problemy. Potrafi przeciwstawić się nawet najważniejszym zasadom. Między innymi dlatego ją polubiłam. 

Suzanne Collins w swojej powieści stworzyła przejmujący i jakże brutalny świat. Panem to państwo powstałe na gruzach dawnej Ameryki Północnej, z Kapitolem jako stolicą. Właśnie w Kapitolu ludzie żyją pod dostatkiem, bawiąc się i szalejąc, podczas gdy w większości dystryktów panuje głód i bieda. Czy czegoś Wam to nie przypomina?

"Oto rada. Nie dajcie się zabić".

Autorka w mistrzowski sposób połączyła przygodę z refleksjami na temat życia w Panemie, a także dodała do tego romans. Zaskakujące zwroty akcji również są wielkim plusem. Do tego bardzo podobał mi się styl, jakim ta książka została napisana - czyta się dość szybko jest on przyjemny. 

"Igrzyska śmierci" to powieść, która całkowicie zawładnęła moim sercem. Pokazuje, jak bardzo można poświęcić się dla rodziny i do jakich okrucieństw dopuszcza się władza. To także historia o bezwarunkowej miłości, powoli się rodzącej. Napisana w przejmujący sposób poruszy każdego, kto będzie miał okazję ją przeczytać.

" Katniss, dziewczyna, która igra z ogniem".

Teoretycznie rzecz biorąc, książka ta skierowana jest do młodzieży. Moim zdaniem jednak starszym czytelnikom również przypadnie ona do gustu. Naprawdę warto zapoznać się zarówno z pierwszą częścią, jak i z całą trylogią. Gorąco polecam z ręką na sercu. 


piątek, 31 lipca 2015

James Patterson, Chris Tebbetts - Gimnazjum. Najgorsze lata mojego życia



Autorzy: James Patterson, Chris Tebbetts
Tytuł: "Gimnazjum. Najgorsze lata mojego życia" 
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 280

Głównym bohaterem, jak i narratorem książki jest Rafe Khatchadorian, który właśnie zaczyna naukę w gimnazjum. Razem ze swoim wyimaginowanym przyjacielem Leo wymyślają Operację R.A.F.E, w ramach której Rafe zamierza złamać wszystkie przepisy kodeksu uczniowskiego. Przysparza mu to wielu kłopotów, a z czasem sytuacja wkrótce wymyka się spod kontroli...

Książka ta skierowana jest do młodszych odbiorców. Napisana prostym językiem chwilami sprawia, że śmiejemy się z sytuacji, które jednakże dla głównego bohatera śmieszne nie były. Wspólnie z nim przeżywamy także wszystkie przygody, których na kartach tej powieści nie brakuje.

W powieści, jak już wspomniałam, znajdziemy wiele humoru. To sprawia, że nie nudzimy się, zagłębiając się w lekturze. Oprócz głównego wątku mamy także kilka innych, co urozmaica całą akcję.

Co kilka stron pojawiają się ilustracje dotyczące konkretnej sytuacji. Jest ich bardzo dużo, a cała lektura liczy 280 stron wraz z nimi, dzięki czemu niemal błyskawicznie pochłaniamy całość.

Nie wiem, co więcej mogę na temat tejże pozycji powiedzieć. Sądzę, że na pewno spodoba się ona młodszym czytelnikom, którzy dopiero co idą do gimnazjum lub są w wieku gimnazjalnym. Nie jest to wybitna książka, ale lekka, w sam raz na lato. Pomimo tego, warto po nią sięgnąć.

-------------
Na koniec chciałabym Was jeszcze zaprosić do polubienia fanpage bloga na Facebooku, którego niedawno założyłam: Zakątek Czytelnika. Na bieżącą będę Was tam informować o nowych postach, ale nie tylko. Z góry dziękuję. 

sobota, 18 lipca 2015

Victoria Scott - Ogień i woda



Tytuł: "Ogień i woda"
Autor: Victoria Scott 
Wydawnictwo: IUVI
Liczba stron: 365

Tella Holloway nie ma w życiu łatwo. Jej brat, Cody, jest ciężko chory, a lekarze nie potrafią ustalić, co właściwie mu dolega. I chociaż chciałaby mu pomóc, jest kompletnie bezradna. Do tego rodzice dziewczyny postanawiają przeprowadzić się do dziury zabitej dechami, by Cody... mógł oddychać świeżym powietrzem. Pewnego dnia Tella odbiera tajemnicze instrukcje, jak wystartować w Piekielnym Wyścigu, którego nagrodą jest to, czego desperacko pragnie: lekarstwo dla brata. Nie waha się więc ani chwili i rozpoczyna morderczą wyprawę, która prowadzi przez dżunglę, pustynię, ocean i góry. 

Moja pierwsza myśl po przeczytaniu opisu? Igrzyska śmierci. Może między innymi dlatego zdecydowałam się sięgnąć po tą pozycję, pomijając fakt, że sam zarys fabuły mnie zaciekawił. Wiedziałam jednak, że z tego musi wyjść coś dobrego. Nie zawiodłam się. Faktycznie, książka ta może wydawać się podobna do Igrzysk śmierci czy kilku innych pozycji, ale jednak ma w sobie coś oryginalnego, co sprawia, że jest naprawdę interesująca i szaleńczo wciągająca w intrygujący świat stworzony przez autorkę. 

W powieści cały czas coś się dzieje, co sprawia, że nie ma takiej chwili, w której czytelnik mógłby narzekać na brak akcji i jej zaskakujących zwrotów. Niekiedy naprawdę można doznać lekkiego szoku po wydarzeniu, którego absolutnie wcale się nie spodziewaliśmy. Było też kilka dość wzruszających momentów i przyznaję się: przy jednym z takich uroniłam łezkę. 

Bohaterowie są naprawdę ciekawie wykreowani. Możemy spotkać nie tylko dobre postacie, ale także te złe. Myślę, że to między innymi dlatego książkę czyta się z dużą ciekawością tego, jak wszystko potoczy się dalej. Tutaj na moją szczególną uwagę zasłużył tajemniczy Guy, który jest takim bohaterem, przy którym nie da się przejść obojętnie. 

Powieść ta zafundowała mi niesamowite wrażenia i emocje. Chwilami czułam się, jakbym to ja sama brała udział w Piekielnym Wyścigu. Kibicowałam głównej bohaterce najmocniej, jak się tylko da. Przeniosłam w niesamowity, ale czasami jakże brutalny świat wykreowany przez autorkę. Przeżyłam fascynującą przygodę. 

Podsumowując: z ręką na sercu polecam Wam tą książkę. Gwarantuję, że doświadczycie efektownego przeżycia. Moim zdaniem Ogień i woda spodoba się nie tylko młodzieży, do której jest adresowana ta książka, ale także nieco starszym czytelnikom, bo na pewno i oni znajdą w niej coś dla siebie. I już czekam na następny tom: Kamień i sól.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu IUVI.


środa, 15 lipca 2015

Cassandra Clare - Miasto kości



Tytuł: "Miasto kości" 
Autor: Cassandra Clare 
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 508

Clary Fray jest z pozoru zwykłą szesnastolatką. A przynajmniej tak jej się wydaje, aż do pewnej nocy, kiedy to w nowojorskim klubie o nazwie Pandemonium zostaje świadkiem morderstwa, które widzi tylko ona. Niedługo potem jej matka zostaje porwana, a po jej domu zaczynają panoszyć się demony. Dziewczyna poznaje Jace'a, Isabelle i Aleca, którzy, jak się okazuje, są Nocnymi Łowcami, pogromcami demonów i to ich widziała w klubie tej feralnej nocy. Razem z nimi próbuje odnaleźć matkę. Przy okazji Clary dowiaduje się także wiele o świecie, o którego istnieniu dotychczas nie miała pojęcia - świecie, w którym żyją Nocni Łowcy, wampiry, wilkołaki, czarodzieje i inni oraz odkrywa prawdę o swoim pochodzeniu. 

Chyba nie ma osoby, która nie słyszałaby o głośnej serii Cassandry Clare - "Dary Anioła". Zdaję sobie sprawę, że jestem raczej jedną z nielicznych osób, która dopiero rozpoczyna z nią swoją przygodę. Ale lepiej późno, niż wcale, prawda? Nie mogłam się doczekać pierwszego tomu, dlatego niemal od razu, kiedy do mnie dotarł, zabrałam się do czytania.

"Kochać to niszczyć, a być kochanym, to zostać zniszczonym".

Zakochałam się niemal od pierwszej strony. Wciągnęło mnie, że tak się wyrażę, toteż "Miasto kości" pochłonęłam w zaskakującym tempie. Sama byłam zaskoczona, jak szybko przeczytałam tą powieść. Domagałam się więcej i na szczęście, że miałam przy sobie drugi tom, bo inaczej nie wiem, co bym zrobiła. 

Bardzo dobrze wykreowani bohaterowie stanowią duży atut tej książki. Nie byli irytujący, jak to często bywa. Wręcz przeciwnie, podobało mi się to, jak się zachowują, jakie mają cechy. A tutaj szczególnie wart uwagi jest Jace, który swoimi sarkastycznymi uwagami i zachowaniem nadawał wszystkim wydarzeniom, nawet tym poważnym, odrobinę specyficznego humoru. Tą postać zaliczam do ulubionych ( tak na marginesie, Jace - moja miłość ). 

Akcja pędzi jak szalona i nie daje nam ani chwili wytchnienia. W "Mieście kości" ciągle coś się dzieje i nie było momentów, w których bym się nudziła. Wszystkie wydarzenia są ciekawe i interesujące, dzięki czemu czytelnik z uwagą śledzi losy bohaterów. Wątek romantyczny oczywiście również się pojawia, lecz nie jest on wprowadzony "na siłę" i nie przysłania całej fabuły.

"Wszystkie bajki są prawdziwe".

Muszę przyznać, że podobał mi się styl, jakim posługiwała się autorka - prosty, ale jednak mający w sobie "to coś". Jest to debiut pani Clare i może ten język mimo wszystko nie był tak rozwinięty, ale mi przypadł do gustu. Nie znajdziemy tutaj zbędnych opisów, wszystko zastosowane jest z umiarem. 

Na koniec mogę tylko polecić Wam tą powieść, jeśli jeszcze jakimś cudem jej nie przeczytaliście. Naprawdę warto zapoznać się z tą niesamowitą historią. Myślę, że spodoba się ona nie tylko fanom fantasty, ale też innym. Jeszcze raz polecam i zachęcam do przeczytania z całego serca. 

czwartek, 9 lipca 2015

Francesc Miralles - Sekret Picassa




Tytuł: "Sekret Picassa"
Autor: Francesc Miralles 
Wydawnictwo: Bellona
Liczba stron: 197 

Pewnego dnia Leo Vidal, barceloński dziennikarz śledczy, dostaje kuszącą propozycję od niejakiego Steinera - tajemniczego marszanda sztuki nowoczesnej. W ciągu siedmiu dni ma odnaleźć zagubiony obraz Picassa, o którym nie wiadomo nawet, czy naprawdę istnieje. Ale jeśli zostanie odnaleziony, będzie wart fortunę. Dziennikarz wyrusza w podróż, w czasie której przeżyje dużo przygód i spotka niezwykłych ludzi. Kiedy wreszcie dociera na wyznaczone miejsce, czeka na niego ktoś, kogo się nie spodziewał. Czy doprowadzi go do bajecznej fortuny? 

Książkę tą wypatrzyłam w Biedronce, podczas niedawnej promocji ( książki za 4, 99 zł ). Jest promowana jako "światowy bestseller", ale w Polsce chyba nie cieszy się dużą popularnością. Przykuła moją uwagę swoim tytułem, a po przeczytaniu opisu nie miałam wątpliwości co do jej zakupu. Niedługo potem zabrałam się za jej czytanie. 

Bohaterowie tejże powieści momentami zachowywali się tak dziwnie, że po prostu nie mogłam zrozumieć, dlaczego postępują tak, a nie inaczej. Szczególnie główny bohater i jeszcze pewna postać, której imienia czy odegranej roli nie będę wspominać, by Wam tutaj przypadkiem nie zaspoilerować. Postępowali tak absurdalnie, że miałam ochotę krzyczeć "Hej, przecież jesteś dorosły! Znajdź jakieś inne wyjście z tej sytuacji, niż takie postępowanie". Właśnie przez to bohaterowie niekiedy mnie irytowali swoim szczeniackim i prostackim zachowaniem. Uff, wyrzuciłam to z siebie. 

Czytając, odniosłam wrażenie, że pozycja ta przypomina bardziej opowiadanie niż powieść, którą można wydać. I to nie tylko dlatego, że liczy ona zaledwie 197 stron, lecz także dlatego, że napisana jest dość prostym stylem. Język, który w owej książce występuje również taki jest. Może tak miało być, a może przyczyną jest to, że "Sekret Picassa" prawdopodobnie skierowany jest do młodszych odbiorców. 

Cała akcja toczy się głownie w hiszpańskiej Horcie de Sant Joan, gdzie przybywa nasz główny bohater. W książce możemy znaleźć dużo ciekawostek na temat tego miasteczka. Oprócz tego znajdziemy sporo informacji o samym Picassie. Nie mówię, że nie było fajnie dowiedzieć się czegoś nowego, ale chwilami ilość tych wiadomości mnie przytłaczała i muszę się przyznać z wielkim bólem: omijałam te fragmenty. 

Co do reszty - raczej nie mam zastrzeżeń. No dobra, oprócz jednej rzeczy - oczywiście musiał tam znaleźć się pewien wątek, który jest w większości książek, szczególnie tych dla młodzieży ( mam nadzieję, że wiecie, o jaki mi chodzi ). Poza tym, miło było poczytać o zmaganiach Leo w sprawie znalezienia obrazu i o jego przygodach, jeśli tak to ujmę. 

Nie żałuję zakupu tej książki, ponieważ kupiłam ją na promocji, ale jak już chyba wywnioskowaliście z mojej recenzji: tak, zawiodłam się. Po opisie liczyłam na coś bardziej lepszego i dopracowanego, a musiałam się zadowolić tym, co dostałam: przypominającą opowiadanie pozycją z bardzo irytującymi bohaterami i niekiedy nudnawą fabułą ze względu na nadmiar ciekawostek. 

poniedziałek, 6 lipca 2015

PRZEDPREMIEROWO: Natasza Socha - Rosół z kury domowej



Tytuł: "Rosół z kury domowej" 
Autor: Natasza Socha 
Wydawnictwo: Pascal
Liczba stron: 303

Wiktoria to inteligentna kobieta, która ukończyła architekturę z wyróżnieniem. Nie pracowała jednak w swoim zawodzie, bowiem zaraz po poślubieniu niejakiego Tymona stała się "kurą domową" - ona zajmowała się domem, a jej mąż zarabiał pieniądze. Po kilkunastu latach małżeństwa Tymon oświadcza Wiktorii, że odchodzi do innej kobiety. Zdesperowana Wiktoria wyjeżdża z Polski do ciotki Klary w Niemczech. Tam powoli dochodzi do siebie i poznaje trzy kobiety - Judith, Marę i Leę, które, tak jak Wiktoria, zostały "ukurzone". Zaprzyjaźniają się i razem wpadają na szalony pomysł, dzięki czemu znowu odzyskują radość życia. 

Historia przedstawiona w powieści wydaje się być aż za nadto prawdziwa. Bo ile kobiet rezygnuje z zawodu, stając się typową "kurą domową" ? Z pewnością większość. Może to takie właśnie realia sprawiają, że książkę czyta się, kibicując bohaterkom i będąc ciekawym dalszego ciągu wydarzeń. 

Pierwszy raz spotkałam się z twórczością pani Nataszy Sochy i muszę przyznać że to, co znalazłam na kartach tej powieści sprawiło, że zapragnęłam zapoznać się z inną twórczością tej oto autorki. Książkę czyta się bardzo szybko, pojawiają się ciekawe dialogi i sytuacje. Styl, jakim jest ona napisana także bardzo przypadł mi do gustu. 

Bohaterowie są niemal doskonale wykreowani i odczuwamy wrażenie, jakby naprawdę byli z krwi i kości. Czytając, zżywamy się z nimi - z kobietami, które stały się klasycznymi "kurami domowymi". Niekiedy mają one szalone pomysły ( które jednak po głębszym zastanowieniu nie są takie szalone, jak mogło by się wydawać ) i realizują je. 

W książce możemy znaleźć kilka przepisów kulinarnych oraz porad dotyczących gotowania, które mogą okazać się przydatne. Co do oprawy graficznej: bardzo podoba mi się okładka, na której jest sama autorka. 

Podsumowując: "Rosół z kury domowej" polecam wszystkim kobietom pragnącym dobrej literatury, przy której momentami można się pośmiać i która być może sprawi, że w porę uchronią się one się przed "ukurzeniem" lub, jeśli już nastąpił ten proces, popatrzą na to z innej perspektywy i zmienią co nieco w swoim życiu. A może także panowie znajdą w niej coś dla siebie? W każdym razie: powieść ta jest warta przeczytania. 

Premiera: 29.07.2015

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce.

piątek, 3 lipca 2015

Liebster Blog Award #3



Do LBA zostałam nominowana przez KittyAillę. Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję! 

1. Najfajniejszy TAG, jaki do te pory robiłaś? 
 Przyznaję bez bicia, że do tej pory robiłam dość mało tagów ( postaram się to zmienić ). Z tych mogę wybrać jednak Kitty Book Tag. 

2. Wolałabyś być: księżniczką, wojowniczką, płatnym zabójcą, wędrowcem? Dlaczego? 
 Hmm, to raczej oczywiste, że księżniczką. No wiecie, te suknie i ogólnie luksusy, hah. Mogłabym być też księżniczką uwięzioną w wieży, by uratował mnie przystojny książę :)

3. Pożyczyłaś książkę przyjaciółce, a ona zalała ją wodą. Jak reagujesz? 
 Raczej nie pożyczam książek, ale gdyby już zdarzyła się taka sytuacja... Szczerze mówiąc, nie wiem, co bym wtedy zrobiła. Może wpadłabym w dziki szał i zaczęłabym się wydzierać na przyjaciółkę? ;) A potem kazałabym jej książkę odkupić. 

4. Możesz spotkać 3 wybranych bohaterów z różnych powieści - kto to będzie i dlaczego? 
 Tylko trzech?! No dobra - pierwszym z pewnością będzie Katniss Everdeen, czyli główna bohaterka "Igrzysk śmierci". Chętnie spotkałabym także Akivę z "Córki dymu i kości" oraz Wesa z "Utraty".

5. Skąd wzięła się nazwa twojego bloga? 
 Kiedy wymyślałam nazwę, chciałam, by odzwierciedlała mój blog, by każdy czytelnik mógł tutaj zajrzeć i czuć się jak w domu. Tak oto zrodził się "Zakątek Czytelnika". 

6. Uważasz, że poświęcasz blogowi: za mało, za dużo czasu, w sam raz? 
Zdecydowanie za mało. Teraz mamy wakacje, więc próbuję to zmienić. 

7. Gdzie najczęściej kupujesz książki? 
W księgarniach internetowych. Kiedyś kupowałam w internetowym empiku, ale szybko zorientowałam się, że to dosłowny pożeracz pieniędzy, więc przeszłam na tańsze internetowe księgarnie. Ostatnio zamawiałam książki na oczytani.pl i nieprzeczytane.pl - obie polecam, mają naprawdę niskie ceny. Oprócz tego zdarza mi się polować na tanie książki w supermarketach, gdzie niekiedy wystawiane są wielkie kosze z książkami po 5 lub 10 zł. 

8. Jaki bohater książkowy ( lub bohaterowie ) są do ciebie podobni? 
Myślę, że w jakimś stopniu jestem podobna do Mii Hall z "Zostań, jeśli kochasz". Tak jak ona jestem cichą, delikatną i nieśmiałą dziewczyną.

9. Jesteś intro- czy ekstrawertykiem? 
 Introwertykiem.

10. Kim jesteś w grupie: liderem, pomocnikiem, stoisz na uboczu, kimś innym? 
 Zawsze stoję na uboczu. A tak ogólnie - jestem typem samotnika. Po stokroć czas wolę spędzać sama niż z kimś innym, jednakże od czasu do czasu lubię towarzystwo przyjaciółki.

11. Twoje motto życiowe? 
 " Żyj tak, by na starość niczego nie żałować" ;)

Nominuję: 

Pytania: 
1. Jak zaczęła się Twoja przygoda z blogowaniem? 
2. W świecie z której książki najbardziej nie chciałabyś żyć? 
3. Jak myślisz, co można zrobić, by czytelnictwo w Polsce wzrosło? 
4. Czy oglądasz booktuberów na youtube? Jeśli tak, to jakich?
5. Po książki z jakiego gatunku sięgasz najrzadziej? 
6. Co, oprócz czytania, lubisz robić w wolnym czasie? 
7. Jaką magiczną moc chciałabyś mieć, gdyby była taka możliwość? 
8. Czy oglądasz seriale, a jeśli tak, to jakie? 
9. Jaki gatunek filmu jest twoim ulubionym? 
10. Gdyby była możliwość spełnienia jednego nierealnego marzenia, to co to by było w twoim przypadku? 
11. W jakim miejscu najchętniej czytasz? 

czwartek, 25 czerwca 2015

Sarah Addison Allen - Magiczny ogród




Tytuł: "Magiczny ogród" 
Autor: Sarah Addison Allen
Wydawnictwo: Świat Książki 
Liczba stron: 255

Kobiety z rodu Waverleyów od pokoleń obdarzone są niezwykłymi i wyjątkowymi magicznymi talentami. Claire, najstarsza z dwóch sióstr od początku przyjęła dar, ale Sydney nie podobało się to, że jej rodzina jest inna, więc przy pierwszej nadarzającej się uciekła z Bascom - miasteczka, w którym rozgrywa się cała akcja. Pewnego dnia jednak Sydney powraca i namiesza w dotychczas spokojnym i poukładanym życiu Claire. Dlaczego tak niespodziewanie wróciła? I co się za tym kryje?

Świat stworzony przez autorkę jest niesamowity i dosłownie magiczny. W małym miasteczku Bascom niemal każda rodzina ma jakąś specjalność, wyjątkowy talent - przykładem, rodzina Waverleyów słynie z niejakiej magii, a mężczyźni z rodu Hopkinsonów zawsze żenili się ze starszymi kobietami, ponieważ ich dusza była starsza niż ciało. To dodało tej książce niepowtarzalnego uroku i sprawiło, że każdy z pewnością wpasuje się w jej klimat. 

Claire, jedna z głównych bohaterek umiała przyrządzać takie potrawy, które, kiedy zostały zjedzone, wpływały na ludzi - niektóre połączenia kwiatów i innych roślin z rodzinnego ogrodu wspomagały miłość czy przywoływały dobre wspomnienia. A właśnie, tytułowy "magiczny ogród" oczywiście także pojawia się i jego nazwę można rozumieć dosłownie. W nim rośnie czarodziejska jabłonka, mająca wpływ na ludzi, ale jaki i jak to działa - tego już nie zdradzę w obawie przed spoilerami. 

W "Magicznym ogrodzie" pojawia się dużo wątków, sama magia, można by rzec, jest tylko dopełnieniem, małym smaczkiem, dzięki któremu całość nie jest nudna. Oto powieść o odnawianiu utraconej więzi z rodziną i poszukiwaniu własnego przeznaczeniu. Odnajdujemy także wątek romantyczny, który, mimo iż może nieco przysłania resztę historii, to wprowadzony jest jak najbardziej odpowiednio. 

Muszę przyznać, że książka ta zauroczyła mnie od pierwszej strony. Czytałam, nie mogąc się oderwać i będąc ciekawa dalszych wydarzeń. Z uwagą śledziłam losy bohaterów i kibicowałam im. Ciepła, urocza i wciągająca - tak można by ją opisać. To przede wszystkim lektura dla kobiet, które lubią jakże prawdziwe historie z magią w tle. Jeśli jeszcze nie przeczytaliście tej powieści, musicie jak najszybciej to nadrobić.

sobota, 20 czerwca 2015

Nicholas Sparks - I wciąż ją kocham




Tytuł: "I wciąż ją kocham" 
Autor: Nicholas Sparks 
Wydawnictwo: Albatros 
Liczba stron: 351

Po ukończeniu szkoły średniej John Tyree zaciąga się do armii, gdzie nabiera pewności siebie i przechodzi szkołę prawdziwego, męskiego życia. Podczas przepustki spotyka Savannah - młodszą o dwa lata studentkę pedagogiki, wolontariuszkę, która wraz z grupą znajomych w ramach akcji dobroczynnej buduje domy dla ubogich. Na przekór wszystkiemu pomiędzy dwojgiem rozkwita miłość, a John uświadamia sobie, że pragnie założyć rodzinę z Savannah. Ona natomiast przyrzeka czekać na ukochanego, dopóki nie minie okres jego służby. Jednak nadchodzi 11 września i z poczucia obowiązku chłopak przedłuża pobyt w wojsku. Niestety, jego związek z Savannah nie wytrzymuje długiego rozstania. W pożegnalnym liście dziewczyna informuje go, że zakochała się w kimś innym. Ale czas nie leczy ran... Kiedy po kilku latach John wraca do domu, marzy tylko o jednym - znów trzymać ukochaną w swoich objęciach. 

Książka ta była i będzie jedną z moich ulubionych powieści miłosnych. Pierwszy raz przeczytałam ją jakieś dwa lub trzy lata temu i od razu się zakochałam. Zauroczyli mnie bohaterowie, jak i świat przedstawiony. Niesamowitą rzeczą jest, że uwielbiam powracać do owej powieści i jeśli mam być szczera, to ona nigdy mi się nie znudzi. 

Bohaterów polubiłam dosłownie już od pierwszej strony, wiedząc, a raczej domyślając się, w jaki sposób są wykreowani. Nie myliłam się, było to dokładnie w taki sposób, w jaki chciałam. A szczególną sympatią darzę Savannah - delikatną, drobną i czasem troszkę nieśmiałą dziewczynę, której marzeniem jest pomaganie innym. I może jest ona zbyt idealna, by móc być prawdziwa, ale mi to nie przeszkadzało.

Historia przedstawiona w "I wciąż ją kocham" może zdarzyć się każdemu. Piękna i bezinteresowna miłość, niestety, bez happy endu. Ale nie tylko, bo chociaż główny wątek książki skupia się na związku Johna i Savannah, to możemy odnaleźć w niej wiele innych, dających do myślenia spraw. W wyraźny sposób pokazuje trudności codziennego życia, przeszkody w relacjach międzyludzkich, a także trudne relacje z rodziną. 

"Typowy romans" - powie ktoś. A właśnie, że nie. Tak jak wspominałam wcześniej, porusza ważne aspekty naszego życia, skłaniając nas do refleksji i zastanawianiem się nad odpowiedzią na pytanie: "Co to znaczy naprawdę kogoś kochać?". Nie da się przeczytać tej powieści, nie wzruszając się choćby na krótką chwilę. 

Cóż mogę napisać na sam koniec? Chyba tylko to, że absolutnie musicie przeczytać "I wciąż ją kocham", jeśli do tej pory jeszcze tego nie zrobiliście. Autor stworzył doskonałą powieść, przy której nie można przejść obojętnie.  

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Rachel Van Dyken - Toxic




Tytuł: "Toxic" 
Autor: Rachel Van Dyken 
Wydawnictwo: Feeria 
Liczba stron: 342 
"Toxic" to druga część z cyklu "Zatraceni", ale można ją czytać jako samodzielną powieść. 

Gabe Hyde od czterech lat ukrywa swoją prawdziwą tożsamość przed światem. Jedna chwila sprawiła, że jego życie się załamało, a kariera zakończyła. Teraz dzieli swój świat pomiędzy studia, przelotne romanse i... dom opieki. Właśnie tam chłopak spotyka Saylor. Dziewczyna uważa Gabe'a za bezmyślnego, beztroskiego gościa, ale jednocześnie coś ją do niego ciągnie. Co się stanie, gdy te dwa światy nie będą mogły przestać się spotykać?

" Życie składa się z dwóch etapów. Narodzin i śmierci. To jest to. Co robić pomiędzy? Cóż, to chyba zależy od Ciebie, prawda? ".

Kiedy przeczytałam opis, już wiedziałam że ta książka mi się spodoba, może nawet tak, jak pierwszy tom ( mimo tego, że wmawiałam sobie, że nic nie zastąpi "Utraty" ). I nie myliłam się. "Toxic" dorównuje swojej poprzedniczce, a może nawet ją wyprzedza. 

Bohaterowie nie są nudni i irytujący, wręcz przeciwnie - barwni i interesujący. Ich poznawanie to wręcz przyjemność; są stworzeni w naturalny sposób. Czytelnik od pierwszej strony próbuje rozwikłać tajemnicę, którą ukrywa Gabe, a która wychodzi na jaw stopniowo, by w końcu nieco nas zaskoczyć. To wspaniały element tej powieści. 

Czytając "Toxic" emanowały ze mnie emocje, nieraz gwałtownie się zmieniające - niekiedy uśmiechałam się z dialogów bohaterów, a zaraz potem czułam smutek z zaistniałych sytuacji. Właśnie tą rzecz uwielbiam w książkach i ona zawsze utwierdza mnie w przekonaniu, że książka, którą czytam w danym momencie, jest naprawę dobra.

Czasami trzeba uderzyć głową w ziemię, żeby uświadomić sobie, iż droga prowadzi nie w dół, ale do góry ".

W tej pozycji, podobnie jak w "Utracie" znajdziemy wiele rozważań i przemyśleń na temat życia, co skłania nas do refleksji nad swoim własnym. Bohaterowie, a szczególnie Gabe, niosą za sobą bagaż życiowych doświadczeń. 

Styl autorki również bardzo mi się podobał. Ba, uwielbiam ten sposób, jakim pisze pani Rachel Van Dyken. Jej książki czyta się lekko i szybko, co sobie cenię.

To miłość i śmierć, jako jedyne na świecie, potrafią zmienić nasze życie i przeznaczenie. Napędzają nas albo paraliżuję. Jednak ostateczny wybór zawsze należy do nas ".

Podsumowując - "Toxic" mnie zachwycił. Nie będę porównywać tej części z poprzednią, ponieważ obie są wspaniałe i warte przeczytania. Bardzo, ale to bardzo polecam i czekam na następny tom. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję: 

piątek, 12 czerwca 2015

Cynthia Hand - Anielska




Tytuł: "Anielska" 
Autor: Cynthia Hand 
Wydawnictwo: Amber 
Liczba stron: 334 
"Anielska" to druga część z cyklu "Nieziemska". 

Clara Gardner poznała już swój cel i odkryła po co została zesłana na ziemię. Stawiła czoło pożarowi ze swoich wizji. Lecz on był dopiero początkiem. Dziewczyna coraz bardziej zagłębia się w świat aniołów, w walkę dobra ze złem i doświadcza nowych, przerażających wizji. Czy to początek nowego zadania? I czy wizje podpowiedzą jej, który z chłopaków jest jej przeznaczony: Christian, którego darzy skomplikowanym uczuciem czy Tucker, dla którego miłość Clary może okazać się najstraszliwszą groźbą? 

Nie wiem dlaczego, ale kiedy zaczęłam czytać tą książkę, zaczęła mnie nudzić do tego stopnia, że odłożyłam ją na kilka dni i dopiero potem ponownie po nią sięgnęłam. Niektóre dialogi bohaterów irytowały mnie, co mogło być tego przyczyną. Jednak nie oznacza to, że powieść była zła, wręcz przeciwnie - gdy ponownie zagłębiłam się w lekturze, dostrzegłam jej urok. 

W tej części Clara, nasza główna bohaterka doświadcza nowych, źle wróżących wizji. Musi stawić temu czoło. Doświadczyłam przyjemnych chwil, śledząc z uwagą jej postępowanie. Pojawiają się także nowi, czasem dość zaskakujący bohaterowie. 

Tak jak w "Nieziemskiej", tak i tutaj pojawia się trójkąt miłosny. Clara, Tucker i Christian. I choć dziewczyna definitywnie wybrała już jednego z nich, to okazuje się, że tego drugiego wciąż darzy uczuciem. Pewna sytuacja wszystko komplikuje. Clara musi wreszcie zdecydować, którego z nich wybiera - ot, typowy wątek miłosny. 

Powieść tą czyta się szybko za sprawą wielu dialogów ( tak samo jak w "Nieziemskiej" ). Nie ma zbyt wielu opisów i chwała autorce za to. Odznacza się też lekko specyficzny styl pani Hand. 

Chociaż pozycja ta podobała mi się, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ta część jest gorsza od swojej poprzedniczki ( pamiętacie, jak zachwycałam się nad "Nieziemską"? ). Czegoś mi tu brakowało , a może po prostu kolejny tom jest całkiem niepotrzebny. Mimo wszystko, jeśli jesteście zainteresowani, polecam i trochę żałuję, że wydawnictwo Amber nie ma zamiar wydać ostatniego tomu z tej serii. 

sobota, 6 czerwca 2015

Rachel Van Dyken - Utrata




Tytuł: "Utrata" 
Autor: Rachel Van Dyken 
Wydawnictwo: Feeria 
Liczba stron: 299

Kiersten nie jest zwykłą dziewczyną. Opiekują się nią wujek i ciocia, gdyż jej rodzice tragicznie zginęli podczas jednej ze swoich wypraw, na których nurkowali pod wodą. Dziewczyna nie potrafi sobie z tym poradzić, bierze leki antydepresyjne, a niemal co noc ma koszmary. Wreszcie zaczyna studia daleko od domu, na których, już pierwszego dnia, poznaje przystojnego i bogatego chłopaka - Westona, którego ojciec jest jednym z najbogatszych ludzi świata. I tak zaczyna się ich znajomość. Weston pomaga jej wyjść na prostą, udziela jej rad. Ale czas nie jest także i jego sprzymierzeńcem. Jak potoczą się ich losy? 

"Życie nie jest sprawiedliwe, ale to, jak je przeżyjemy - to właśnie jest cudowne. To dar".

Nie ukrywam, że już od początku premiery tej książki byłam jej bardzo ciekawa. Mój apetyt zaostrzyły też pozytywne recenzje na temat "Utraty", z którymi się spotkałam. Dlatego, gdy tylko pojawiła się możliwość jej przeczytania, nie zastanawiałam się ani chwili dłużej. 

Przyznam, że historia wydaje się być banalna, powtarza się w niej schemat, który występuje w większości tego typu powieści. Mnie to jednak nie przeszkadzało i kiedy coraz bardziej zanurzałam się w lekturze, dostrzegłam pewne cechy, małe elementy, które odróżniają tą pozycję od innych. Opowieść zaczyna się schematycznie, ale cudownie kończy. 

" Słabość to tylko ból, który opuszcza nasze ciało".

Autorka stworzyła niesamowitych bohaterów, którzy byli bardzo realistyczni. Szczególnie upodobałam sobie postać Westona i jego mądre słowa oraz rady, które wygłaszał pomimo młodego wieku. Dzięki temu w powieści znajdziemy piękne cytaty. 

"Utrata" zawiera rozważania na temat samego życia. Uczy nas, że trzeba spełniać swoje marzenia, póki mamy czas. Pokazuje, jak ważna jest miłość, nie tylko ta rodzicielska, ale także drugiej połówki. Głosi, żeby żyć pełną piersią i cieszyć się z każdego przeżytego dnia. 

Byłam i nadal jestem pod wrażeniem emocji, jakie wywołała u mnie ta książka, od której wręcz nie mogłam się oderwać, czytając ją błyskawicznie. Dużo razy śmiałam się z sytuacji i dialogów, by zaraz potem głęboko się wzruszyć. Niesamowite jest to, jak bardzo to dzieło mnie poruszyło i na mnie wpłynęło, co trudno u mnie wywołać i co dowodzi na doskonałość tej pozycji. 

" Czasami musisz przejść przez piekło, żeby znaleźć swoje niebo".

Podsumowując: dosłownie zakochałam się w tej książce. Jedyne, na co zwrócę uwagę i co będzie małym, naprawdę małym minusikiem, na który spokojnie przymykam oko to pewna dość dziwna i specyficzna sytuacja. Nie zważając na to, "Utrata" jest obowiązkową lekturą dla miłośników YA, ale nie tylko, bowiem sądzę, że innym także może się spodobać. Powieść ta jest warta uwagi i przeczytania, dlatego, kto jeszcze nie zdecydował się na jej przeczytanie, niech szybko to nadrobi.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:


poniedziałek, 1 czerwca 2015

Książki mojego dzieciństwa


Dzisiaj, zamiast recenzji, mam dla Was nietypowy post. Z okazji Dnia Dziecka, który mamy dzisiaj, postanowiłam zrobić wpis z moimi książkami dzieciństwa.
Chcę również z racji dzisiejszego święta złożyć życzenia wszystkim dzieciom, zarówno tym młodszym, jak i starszym. Wszystkiego najlepszego i oby magia dzieciństwa trwała jak najdłużej.

A więc... zaczynamy! 
( kolejność przypadkowa ) 

1. Kubuś Puchatek. 
Nie mogłam go ominąć. Przygody Kubusia Puchatka i jego przyjaciół śledziłam z dużą ciekawością. Stumilowy Las był po prostu niesamowity. 


2. Dzieci z Bullerbyn. 
Pamiętam, że miałam tą książkę jako lekturę w młodszej klasie podstawówki. Tak mi się spodobała, że pochłonęłam ją bardzo szybko, a potem jeszcze nie raz do niej wracałam. 


3. Plastusiowy pamiętnik. 
Książka ta jak najbardziej zasługuje na znalezienie się w tym gronie.


4. Karolcia. 
O, tak. Uwielbiałam tą książeczkę. Dla mnie była ona naprawdę intrygująca. 


5. Baśnie. 
Któż z nas nie czytał w dzieciństwie baśni? Ja wprost je kochałam. Baśnie autorstwa braci Grimm czy Andersena - do nich wciąż powracam. 


A jakie są Wasze książki dzieciństwa?