środa, 19 kwietnia 2017

Winston Graham - Ross Poldark

Autor: Winston Graham 
Tytuł: Ross Poldark
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 462

Ross Poldark wraca z amerykańskiej wojny do swojego domu w Wielkiej Brytanii. Okazuje się, że podczas jego nieobecności wiele się zmieniło. Nie dość, że umarł mu ojciec, to jeszcze ukochana Rossa, Elizabeth, zaręczyła się z jego kuzynem. Mężczyzna usiłuje pogodzić się z tymi wydarzeniami. Zaczyna również odbudowywać majątek, który został zrujnowany podczas nieobecność Poldarka. Któregoś dnia postanawia zabrać do domu spotkaną na targu biedną dziewczynę o imieniu Demelza, co całkowicie odmienia jego życie. 

Winston Graham był brytyjskim pisarzem i autorem wielu książek, głównie historycznych. Największą popularność przyniosła mu jednak saga o rodzie Poldarków. Urodził się w Manchesterze, a w wieku 17 lat przeprowadził się do Kornwalii. Został uhonorowany Orderem Imperium Brytyjskiego oraz nagrodą Złoty Sztylet. Zmarł w 2003 roku. 

Cykl o Poldarkach chciałam przeczytać od chwili, kiedy zobaczyłam serial. Telewizyjna adaptacja bardzo przypadła mi do gustu i czułam, że wersja pisana mi się spodoba. Obawiałam się jednak, że styl pisania Winstona Grahama będzie dla mnie za ciężki, ale okazało się wręcz przeciwnie. Ostatecznie muszę przyznać, że pierwszy tom tejże sagi jak najbardziej zasługuje na uwagę. 

Akcja powieści toczy się w latach 1783-1787 w Kornwalii. Autor bardzo wyraziście opisał krajobrazy tamtejszych terenów, dzięki czemu w naszej wyobraźni powstaje obraz tych z pewnością pięknych miejsc. Oprócz tego, oczywiście zostały zachowane też wszystkie elementy świadczące o tym, że faktycznie mamy do czynienia z akcją osadzoną w XVIII wieku, m.in. stroje, obyczaje oraz język, którym posługują się bohaterowie. Te aspekty tworzą niezwykłą atmosferę otaczającą opowieść. 

Bohaterów znajdziemy tutaj dość sporo, jednakże tym głównym jest sam Ross, chociaż w dalszej można by zaliczyć do tego jeszcze Demelzę. Wszystkich wykreowano bardzo wiarygodnie i każdy z nich posiada zarówno zalety, jak i wady. Ross początkowo denerwował mnie tym, że gdy rozmowa schodziła na niewygodne dla niego tematy, zmieniał temat i mówił o czymś zupełnie innym, udając, iż wcale nie usłyszał tego, co powiedział rozmówca. Demelza natomiast przekonała mnie do siebie już przy pierwszym pojawieniu się jej osoby - ach, ta dziewczyna ma naprawdę wspaniałą osobowość i energię! 

Bardzo podoba mi się przedstawienie relacji pomiędzy Rossem a Demelzą. Dziewczyna jest zwykłą służącą, a Ross pochodzi z wyższej klasy, ale to nie przeszkadza w rozwoju uczuć pomiędzy nimi. Możemy obserwować zafascynowanie Demelzy Rossem, które potem także zostaje odwzajemnione i rodzącą się prawdziwą miłość między tą dwójką. 

Jest to powieść wielowątkowa, w której każdy może znaleźć coś dla siebie. I może jej fabuła nie stanowi jakiegoś wielkiego przełomu, ale losy Poldarków (i nie tylko) czyta się z dużym zaciekawieniem. To przejmująca historia o godzeniu się z rzeczywistością, miłości, szukaniu swojego miejsca na ziemi i sprzeciwianiu się panującym zasadom. Niewątpliwie to także bogate źródło wiedzy życiu i kulturze ludzi w XVIII wieku. 

Ross Poldark to znakomita lektura, która przenosi nas do malowniczej Kornwalii, gdzie wraz z bohaterami przeżywamy ich wzloty i upadki. Mnie osobiście książka ta ani odrobinę nie zawiodła. Chętnie sięgnę po kolejny tom z nadzieją, że będzie tak dobry jak ten. Polecam, jeśli lubicie rodzinne sagi z tłem historycznym. 

Za możliwość zapoznania się z tą historią dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca. 
Znalezione obrazy dla zapytania czarna owca wydawnictwo

wtorek, 11 kwietnia 2017

Brandon Sanderson - Piasek Raszida

Brandon Sanderson - Piasek Raszida
Autor: Brandon Sanderson
Tytuł: Piasek Raszida
Wydawnictwo: IUVI 
Liczba stron: 304

Alcatraz to młody chłopak z dziwacznym imieniem i równie osobliwym talentem do psucia różnych rzeczy. Błąka się on po rodzinach zastępczych, ponieważ po jego wyczynach nikt nie chce przyjąć go na stałe. Na trzynaste urodziny otrzymuje tajemniczą paczkę od nieżyjących rodziców, w której znajduje... woreczek z piaskiem. Szybko jednak pakunek zostaje skradziony, a jednocześnie w życiu Alcatraza pojawia się staruszek przedstawiający się jako jego dziadek Smedry. Chłopiec zostaje wciągnięty w świat, o którym dotychczas niemal nie miał pojęcia, gdzie rodzina Alcatraza wraz z pozostałymi członkami grupy walczy z groźnymi Bibliotekarzami mającymi pełną władzę nad światem. Razem mobilizują siły, żeby odebrać złej stronie piasek Raszida, który może pozwolić im na wyrządzenie niewyobrażalnych szkód. 

Brandon Sanderson to amerykański pisarz fantastyczny i młodzieżowy. Dwukrotnie zdobył nagrodę Hugo. Całkiem niedawno odwiedził Polskę i uczestniczył w spotkaniu autorskim. 

Piasek Raszida zaintrygował mnie od pierwszej strony swoją narracją. Narrator już bowiem na początku próbuje nam uświadomić, iż czytana książka to jego autobiografia, uznana w tym świecie za fantastykę. W treści w bezpośredni sposób zwraca się do czytelnika, niejednokrotnie z humorem czy ironią. Skojarzyło mi się to trochę z Serią niefortunnych zdarzeń, gdzie także narracja była dość podobna. Ten aspekt w powieści jest jedną z najciekawszych rzeczy i sprawia, że odbiorca czuje się w pewien sposób zbliżony do narratora. Cieszę się, że autor postanowił na taki właśnie zabieg, który bardzo przypadł mi do gustu. 

Świat przedstawiony został wykreowany niesamowicie interesująco. Nie ukrywam, że już od kiedy tylko przeczytałam przedmowę, czułam się zachęcona do dalszej lektury. Co to są Ciszlandy albo Wolne Królestwa? O co właściwie chodzi z tymi całymi Bibliotekarzami? Na niektóre pytania nie ma takiej oczywistej odpowiedzi, ale można łatwo domyślić się tego z kontekstu. 

Główny wątek Bibliotekarzy sprawił, że z niecierpliwością przerzucałam kolejne strony, aby tylko poznać ich tajemnice i dowiedzieć się więcej o tej organizacji. Zresztą, tak samo jak ich system, ciekawi wyjątkowa rodzina Smedrych, posiadająca swoje użyteczne do walki z Bibliotekarzami zdolności. Każdy z tego rodu ma mniej lub bardziej znaczące talenty. Dla czytelników początkowo wydawać się one mogą absurdalne, ale jak się okazuje w dalszej części, są bardzo pomocne. 

Warto również poświęcić uwagę bohaterom tej lektury. Wydaje mi się, że wszystkich z nich wykreowano tak, by swoim usposobieniem przyciągały zainteresowanie. Alcatraz, mimo iż mówi o sobie, że wcale nie jest dobry (a wręcz przeciwnie), przypadł mi swoim postępowaniem do gustu. Polubiłam także Bastylię, młodziutką dziewczynę, zobowiązaną chronić dziadka Smedry'ego. Ma z pozoru dość wredny charakter, ale i tak uwielbiam jej cięte riposty. 

Piasek Raszida to książka, którą polecam wszystkim wielbicielom fantastyki i powieści młodzieżowych. Pozycja ta wciągnęła mnie w swój świat i zaciekawiła nietuzinkową fabułą oraz sposobem prowadzenia narracji. Wyczekuję kolejnego tomu z niecierpliwością i mam wrażenie, że spodoba mi się równie jak ta część. 

Za książkę dziękuję Wydawnictwu IUVI. 

niedziela, 9 kwietnia 2017

Rebecca Stead - Całkiem obcy człowiek

Rebecca Stead - Całkiem obcy człowiek
Autor: Rebecca Stead 
Tytuł: Całkiem obcy człowiek
Wydawnictwo : IUVI 
Liczba stron: 323

Bridge, Tabitha i Emily są najlepszymi przyjaciółkami od kiedy tylko pamiętają. Bridge miała kiedyś wypadek, którego teoretycznie nie powinna była przeżyć, a teraz stara się zrozumieć, dlaczego wciąż żyje. Z nieznanych przyczyn zaczyna też nosić opaskę z kocimi uszami. Tab to zaciekła feministka, w każdej możliwej sytuacji walcząca o prawa kobiet. Em natomiast poznaje chłopaka, z którym zaczyna wymieniać się specyficznymi zdjęciami. Ich przyjaźń zostaje wystawiona na próbę, pytanie tylko, czy przetrwa? Sherm usiłuje pogodzić się z rozwodem swoich dziadków i wciąż ma żal o o odejście dziadka. Jamie z kolei zakłada się o coś z kolegą i za wszelką cenę próbuje ten zakład wygrać, a dla pewnej licealistki Walentynki okażą się najtrudniejszym dniem w życiu. Losy tych wszystkich bohaterów splatają się w niezwykłej historii pełnej nadziei. 

Rebecca Stead zadebiutowała powieścią First Light, która znalazła się na liście Best Books for Teens. Ma w swoim dorobku kilka innych książek dla młodzieży, m.in. When You Reach Me oraz Kłamca i szpieg (ta ma ukazać się w Polsce w maju tego roku). Pisarka zdobyła też nagrody Guardian Prize for Children's Fiction, Newberry Medal i Boston Globe-Horn Award. Razem z rodziną mieszka w Nowym Jorku. 

Całkiem obcy człowiek to książka opowiadająca przede wszystkim o problemach współczesnych nastolatków. Jej bohaterowie to młodzi ludzie, zmagający się że swoimi kłopotami i dylematami. Przeważają w niej takie motywy jak przyjaźń i miłość, które są wspólnym czynnikiem dla wszystkich historii tutaj przedstawionych. Postacie próbują uporać się ze zmartwieniami, jednocześnie dowodząc, że praktycznie z każdej sytuacji jest wyjście i nie ważne, jak wydaje nam się, że jest źle, zawsze istnieje światełko na końcu tunelu. Myślę, że naprawdę warto o tym pamiętać w trudnych sytuacjach. 

Wydaje mi się, że w treści przeważają wydarzenia z życia przyjaciółek: Bridge, Em i Tab. I każda z nich jest w jakiś sposób połączona z innym bohaterem pojawiającym się na kartach powieści. Niewątpliwie wszyscy z nich warci są uwagi, bo piszą oni osobno swoją własną historię. Mnie najbardziej zaciekawiła tajemnicza licealistka, pojawiająca się w rozdziałach pisanych w narracji drugoosobowej. Dopiero na końcu poznajemy jej tożsamość, więc przez resztę czasu możemy się tylko domyślać, kto to. 

Początkowo odniosłam wrażenie dość chaotycznie rozpisanej fabuły. Rozdziały z narracją trzecioosobową przeplatają się z drugoosobową oraz z osobnymi listami jednego z bohaterów. Odrobinę mnie to przytłoczyło, ale potem się do tego przyzwyczaiłam. Ciągle mam jednak pewne wątpliwości co do sposobu, w jakim autorka napisała tę książkę. Z jednej strony jest nawet ciekawy (a tak swoją drogą, pierwszy raz spotkałam się z drugoosobową narracją, co było dla mnie interesującym doświadczeniem), ale z drugiej natomiast coś mi w tym nie pasuje. Tak czy siak, pani Stead należy się plus za kreatywność. 

W książce znajduje się bardzo dużo dialogów. Zbędnych opisów nikt także się nie dopatrzy. To taka lekka opowieść na jeden czy dwa wieczory, ale niosąca też przesłanie, żeby nigdy się nie poddawać. 

Całkiem obcego człowieka polecam szczególnie młodzieży, która być może wyniesie coś z lektury. Obawiam się, że starszym czytelnikom mogłaby tak bardzo nie przypaść do gustu. Jeśli jednak jesteście nią zainteresowani, sięgnijcie - a nuż wam się spodoba?

Za książkę dziękuję Wydawnictwu IUVI. 

niedziela, 2 kwietnia 2017

Colonia (2016)

Znalezione obrazy dla zapytania colonia movie
Tytuł: Colonia
Rok produkcji: 2016
Reżyseria: Florian Gallenberger
Gatunek: dramat 

Chile, rok 1973. Młoda stewardessa Lena przylatuje do swojego chłopaka Daniela, który jest zwolennikiem prezydenta Salvadora Allende i aktywnie bierze udział w propagowaniu jego czynów. W czasie jej pobytu wybucha zamach stanu, a Daniel zostaje porwany przez tajemniczy samochód. Zrozpaczona dziewczyna dowiaduje się, że wysłano go do Colonii Dignidad, osady, w której ludzie żyją w koszmarnych warunkach i niejednokrotnie podlegają torturom. Lena postanawia dołączyć do sekty i spróbować odnaleźć swojego ukochanego. 

Przerażające w tym filmie jest to, że Osada Godność faktycznie istniała. Tło wydarzeń jest rzeczywistym obrazem tego, co jeszcze całkiem niedawno, bo przecież kilkanaście lat temu, miało tam miejsce. Ta świadomość przeraża i wstrząsa. W  La Sociedad Benefactora y Educacional Dignidad (tak brzmi pełna nazwa tej osady) łamanie praw człowieka było na porządku dziennym. Przywódca sekty, Paul Schäfer, uważał się za swego rodzaju bóstwo. Aresztowany został dopiero w 2005 roku, a 5 lat później zmarł w więzieniu. 

Aktorzy według mnie spisali się bardzo dobrze. Emma Watson grająca Lenę zdecydowanie dawno wyszła już z wizerunku Hermiony z serii o Harrym Potterze. W Colonii pokazała na co ją stać i przedstawiła postać silnej i zdeterminowanej kobiety. Daniel Brühl jako Daniel również realistycznie wykreował swoją rolę. Oczywiście na uwagę zasługują też wszyscy inni pozostali, a szczególnie ci, którzy wcielili  się w ludzi blisko powiązanych z osadą. 

Podczas seansu naprawdę bardzo kibicowałam Lenie i Danielowi. W środku filmu ich wątek co prawda schodzi na drugi plan, ale wciąż jest ważny. Podziwiam dziewczynę za to, że dobrowolnie poświęciła się dla Daniela i dołączyła do Colonii Digindad. Na pewno wiedziała, co się z tym wiąże, ale pomimo tego zdecydowała się na to, żeby go odnaleźć. Ten czyn tylko dowodzi, jak bardzo kochała swojego chłopaka. 

Fabuła trzyma w napięciu od samego początku, chociaż ciągu niektórych wydarzeń się domyśliłam, ale nie stanowiło to większego problemu. Podoba mi się także klimat - jest on naprawdę niezwykły, taki niepokojący i złowrogi, stanowiący idealną aurę dla wydarzeń rozgrywających się w osadzie. Również wyjątkowa muzyka odgrywa tutaj swoją rolę. 
Znalezione obrazy dla zapytania daniel bruhl colonia gif
Colonia to trudy film, który może momentami wstrząsać brutalnością. Nie polecam go przewrażliwionym osobom. Bardzo żałuję, że obraz ten przeszedł w Polsce bez większego echa. Z tego, co mi wiadomo, nie był nawet wyświetlany w kinach. A szkoda, bo uważam, że to historia warta poświęcenia czasu. Po obejrzeniu nasuwa się wiele pytań i przemyśleń. Bardzo polecam, jeśli jesteście zainteresowani.